Czarne chmury

czwartek, 15.marca.2012, 01:03

Jak Bellatrix się spodziewała, matka nie była zadowolona, że nie przyniesiono jej tego, o co prosiła. Przyjęła to jednak o wiele spokojniej, niż zwykle. Westchnęła tylko ciężko i oznajmiła:
- Wychodzę z Walburgą do teatru.
Ojciec zrobił bardzo zdziwioną minę.
- Dopiero co wykrzykiwałaś, że twoja noga więcej tam nie postanie.
- Oczywiście, że nie, ale na spektaklu - wyłożyła elokwentnie Druella Black. - A dzisiaj Stella Levieaux organizuje tam pokaz mody.
- Pokaz mody, powiadasz? Myślałem, że boli cię głowa.
- Tutaj na pewno mi nie przejdzie.
Matka owinęła się elegancką czarną peleryną i wyszła zanim ktokolwiek zdążył ją powstrzymać. Cygnus Black tylko walnął pięścią w stół.
- Może zaniosłabyś swoje rzeczy do pokoju? - warknął do oniemiałej córki.
- Nie będę tego nosić - odparła, ugodzona tym oschłym poleceniem. - Niech Bzdura to zrobi. W końcu od tego ją mamy. A jeśli uważasz, że jest za stara to weź tasak i zetnij jej głowę. Cioci Walburdze i wujowi Orionowi przyda się nowa ozdoba na ścianę.
I ruszyła do swojego pokoju, odprowadzana przerażonymi spojrzeniami sióstr. Miała już serdecznie dosyć kłótni rodziców. Przynajmniej oni mogliby się zachowywać jak na dorosłych przystało. Jeśli odstawią taką scenę podczas uroczystości pod koniec sierpnia, Blackowie staną się pośmiewiskiem dla wszystkich rodów czystej krwi.

Kolejne tygodnie upływały pod znakiem przygotowań do tego wielkiego wydarzenia w Hodowli Blacków. Wszystko musiało być w najlepszym tonie, aby wywrzeć odpowiednie wrażenie na członkach innych rodzin. Przez dom przewijały się zastępy krawcowych, francuskich stylistów i projektantów. Wszystko po to, aby wybrać kogoś, kto sprosta wygórowanym wymaganiom Druelli Black. Pojawił się nawet goblin, który miał wykonać stosowną na tę okazję biżuterię. Na trzy córki nikt nie zwracał najmniejszej uwagi, chyba że były akurat potrzebne do przymiarek. Narażona na towarzystwo stanowczo zbyt dziecinnych, stale znajdujących sobie nowe zabawy sióstr, Bellatrix coraz częściej zamykała się w swoim pokoju na trzy spusty, aby zaznać odrobiny spokoju. Leżąc na jedwabnej zielono-srebrnej pościeli, którą dostała na urodziny, w pokoju o czarnych ścianach oddawała się lekturze.
Wprost niewiarygodnym było to, ile ciekawych książek można było znaleźć w starej biblioteczce Blacków. Mroczne tomiszcza traktujące o czarodziejach, którzy zdobyli władzę, były jej ulubionymi.
Historia Loksjasa, który posiadał różdżkę o nieprzeciętnej mocy, a potem przez lata siał postrach wśród współczesnych mu czarodziejów, fascynowała ją, powodowała, że w jej jedenastoletnim umyśle rodziły się nowe, niebezpieczne uczucia i żądze.
W ostatnich rozdziałach Loksjas został zamordowany przez kogoś, kto chciał zdobyć taką władzę jak on. Wymieniano kilka prawdopodobnych osób, nawet jego matkę. Długo po przeczytaniu tej książki Bellatrix zastanawiała się czy aby na pewno, pomimo potęgi jaką zdobył, ktoś go w końcu zgładził. Skoro nie można było jasno wskazać mordercy to może ta zbrodnia nigdy nie miała miejsca. Pomału dochodziła też do wniosku, że jeśli morderstwo rzeczywiście zostało dokonane, ten kto to zrobił, musiał później osiągnąć jeszcze więcej od swojej ofiary. Po przeczytaniu tych wszystkich książek uważała bowiem, że zło można pokonać tylko jeszcze większym złem.
Co się zaś tyczy niezwykłych właściwości przypisywanych jego różdżce, mało ją to obchodziło. Jedyna, jaką pragnęła mieć, spoczywała teraz w szufladzie biurka jej ojca i należała do Andromedy.
Pospieszne kroki na schodach wyrwały Bellatrix z zamyślenia. Jej siostry miały irytujący zwyczaj robienia tyle hałasu, co stado rozjuszonych buchorożców. Z drugiej strony patrząc, w miejscu, z którego Andromeda i Narcyza uciekały w takim popłochu, zwykle działo się coś ciekawego. Dlatego też zdecydowała się wreszcie opuścić swój azyl i zejść na dół.
Jak się trafnie domyślała, przyczyną tak szybkiej ewakuacji jej sióstr była kolejna wielka scena matki. Ostatnio takowe zdarzały się coraz częściej. Zwykle wtedy, gdy ojciec nie zgadzał się na jej pomysły z cyklu "jak zrobić wrażenie na śmietance towarzyskiej".
- Dopiero co wydałaś fortunę na szatę dla ciebie zaprojektowaną przez Stellę Levieaux, więc nie widzę najmniejszego powodu dla którego musiałabyś tak koniecznie jechać na te pokazy kolejnych projektantów - tłumaczył żonie Cygnus Black z największym spokojem na jaki było go stać w tej sytuacji. - Masz piękną nową kreację i...
- A choćby dlatego, że wszystkie moje znajome tam będą - wpadła mu w słowo żona. - Nie mogę się tam nie pokazać. Co by sobie pomyślały?
- Powiesz im, że miałaś migrenę.
- Stella Levieaux owszem, jest świetną projektantką, ale w świecie słynie głównie z sukiem ślubnych. Za to Bouillabaisse, Alvarez, czy nawet ta nowa żona Victora Yaxleya to co innego. - Wprsot nie do wiary było to z jaką mocą matka Bellatrix, z pozoru wiotka i krucha kobieta, potrafiła bronić swoich przekonań. - Wszyscy oni będą dzisiaj w Londynie i czy ci się to podoba czy nie, pojadę. Orion jakoś nie robi problemu z tego, że Walburga się wybiera. Poza tym, Cherry mówiła, że matka ma zamiar zabrać tam Danielę. Mój ojczym planuje sprawić jej nową kreację. Przecież nie mogę być gorzej ubrana od niej. I nie wiem czy wiesz, mój drogi, że Wallace Macmillan sam namawia Daphne, aby pojawiała się w takich miejscach, a Clement Meliflua ma nawet towarzyszyć Aramincie.
- Na jego miejscu też bym tak zrobił - mruknął pod nosem Cygnus Black.
Żeby mieć lepszy wgląd w sytuację, Bellatrix niby od niechcenia przeszła powoli przez salon. Rodzice śledzili ją wzrokiem dopóki nie usiadła przy stoliku do szachów i nie zaczęła bezmyślnie przesuwać figur. Potem z powrotem zwrócili się ku sobie. Obecność dzieci nigdy im nie przeszkadzała podczas domowych potyczek. Najważniejsze, żeby nikt z zewnątrz o tym nie wiedział.
- Sama chciałaś za mnie wyjść, więc teraz ponosisz konsekwencje - warknął ojciec.
Matka przez chwilę wpatrywała się w niego bez sowa, jakby zastanawiała się w jaki sposób go najboleśniej ugodzić.
- Oczywiście. A ty akurat byłeś zachowany w jakiejś dawnej Krukonce z Bożej łaski - niemal wysyczała. - I tak nikt z twojego rodu nie zgodziłby się na to małżeństwo. Powinieneś więc być mi wdzięczny, że udało ci się wyjść z twarzą z całej sytuacji.
- I w ślubnej szacie - dodał ojciec. - Ty za to nie powinnaś się uskarżać. Poślubiłaś Blacka. Jeśli jednak zależało ci wyłącznie na szastaniu naszym majątkiem, trzeba było wyraźnie powiedzieć Humphreyowi McKinnonowi, że za męża życzysz sobie Oriona. Wcześniej czy później by ci to załatwił. Z tego co wiem zrobiłby dla was wszystko.
- Ty sobie mów co chcesz, a ja i tak pójdę - oświadczyła Druella Black. Potrzebuję nowej sukni, tiary i medalionu. Te które kupiłam ostatnio już mi się znudziły. Żegnam. Bellatrix, nie garb się.
I wyszła. Zawsze musiała dostać to, czego chciała. Była jak rozkapryszone dziecko, które owszem, w towarzystwie dbało o wizerunek i interesy rodziny, ale w domu interesowała ją wyłącznie jej własna osoba.
W progu musiała minąć się z wujek Alphardem, bo chwilę później wszedł do salonu z bardzo rozbawioną miną.
- Dzień dobry, wuju - powitała go Bellatrix, lekko dygając.
- A witaj, Bellatrix - odparł spokojnie. - Matka jest tak zajęta przygotowaniami, że nie zdążyła ci powiedzieć, żebyś upięła jakiś kok?
Bellatrix nerwowo przygładziła rozwichrzone włosy. Dopiero wtedy dotarło do niej, że wuj żartował.
- A tak w ogóle to co dzisiaj ugryzło Druellę? - zapytał Alphard Black patrząc na brata. - Spotkałem ją przed domem. Jakaś nie w humorze była...
- Lepiej nie pytaj - mruknął ojciec. - Pomału zaczynam rozumieć dlaczego niektórzy z nas wolą się nie żenić, albo pozbywają się współmałżonków możliwie najkrótszym czasie. Co cię do nas sprowadza? Jeszcze nie wyjechałeś?
- Wyjeżdżam wieczorem - odparł wuj. - A to po co tutaj przyszedłem raczej nie poprawi ci humoru.
- Siadaj. - Cygnus Black wskazał bratu kanapę. - Wszystko lepsze od jazgotu mojej żony. Znowu coś z matką? - Podał mu szklankę ze swoim ulubionym bursztynowym płynem.
- Dzisiaj akurat nie o tym chciałem... Ale owszem, byłem z nią rano na konsultacjach w Świętym Mungu. Nie jest dobrze... - westchnął. - Mówią, że jeśli te... ataki będą się powtarzać, bezpieczniej będzie oddać ją pod opiekę uzdrowicieli na oddziale zamkniętym... Póki co leczenie może sporo nas kosztować. Przywiozę jej te eliksiry z Włoch i zobaczymy jakie będą efekty... Mam nadzieję, że wziąłeś pod uwagę to, iż podczas mojej nieobecności trzeba jej doglądać. Na Walburgę nie ma co liczyć.
- A ojciec?
- Ojciec pije od trzech dni. Wiesz jak to na nią działa...
Bellatrix z pewną dozą zainteresowania przysłuchiwała się tej rozmowie. Wiedziała, że babcia ma jakieś napady złości albo w pada w depresję, a ostatnio przeryczała połowę Bożego Narodzenia. Nie uważała jednak, że to coś poważnego i godnego większej uwagi. A przynajmniej tak było do tej pory.
- Zajrzyj do niej czasami - naciskał wuj Alphard. - Ten uzdrowiciel twierdzi, że poza tymi miksturami, potrzebuje przede wszystkim większego zainteresowana własną osobą. I obawiam się, że pozostawiona sama, może zrobić sobie krzywdę.
- Postaram się to jakoś zorganizować. Jak widzisz, mamy tutaj małą wojnę domową z Druellą. A ojciec dlaczego znowu...
- Właśnie z tego powodu się tutaj pojawiłem - gorliwie podchwycił temat wuj. - Wiesz, że zawsze źle znosił uzależnienie od głównych dziedziców majątku Blacków. A ostatnio okazało się, że my wszyscy będziemy musieli mocno przycisnąć pasa. Nie możesz już tak szastać majątkiem jak kiedyś...
- Co masz na myśli? - zapytał natychmiast ojciec.
Bellatrix też o wiele bardziej to zainteresowało niż problemy... zdrowotne dziadków.
- Oboje od dawna żyjemy ze świadomością, że po śmierci wuja Siriusa cały majątek naszej rodziny przypadł jego najstarszemu synowi, wujowi Arcturusowi, a co za tym idzie Orionowi, gdyż demencja wuja coraz bardziej się pogłębia. Tylko dzięki dobroci ciotki Melanii wuj wypłacił swojemu bratu i kuzynowi spore sumki, żeby nie pozostawić nas w nędzy, co zgodnie z prawem spokojnie mógłby zrobić. Słyszeliśmy już przecież o takich wypadkach... Orion ożenił się z Walburgą, więc to bardzo nam pomogło...
- Ale kuzynka Lucretia nie chciała za męża żadnego z nas. Wolała Prewetta - wtrącił ojciec. - Ja to wszystko wiem, ale co dalej?
- Majątek nam zapisany pomału się kurczy. - Wuj Alphard rozłożył ręce. - Utrzymanie domu w Richmond, tego domu... To wszystko kosztuje. Dokładam do naszej skrytki ile tylko mogę, ale to wciąż za mało... Też muszę z czegoś żyć... Teraz musimy zapłacić sporą sumę Grazielli, żeby się wszystko nie wydało...
Spojrzał wymownie na Bellatrix i już wiedziała, że jej obecność jest tutaj niepożądana. Nie ruszyła się jednak z miejsca.
- A ile ona właściwie żąda? - dopytał ojciec.
- Na razie stanęliśmy na kilkudziesięciu tysiącach galeonów - odparł wuj z uśmiechem. - Jednak nadal prowadzimy negocjacje... Mam nadzieję je dzisiaj zakończyć, bo wiesz, że za jakiś tydzień... cena może pójść w górę. Jeśli wcześniej podpiszemy... ugodę, będziemy uratowani.
- Stać nas na to? - zapytał Cygnus Black takim tonem, jakby dręczyło go poczucie winy.
- Byłem dzisiaj u Gringotta, sprawdzałem... Jakoś powinniśmy dać radę... - odpowiedział wuj, choć chyba nie był tego całkowicie pewien. - Zrobię co w mojej mocy. Ale naprawdę, musimy trochę ograniczyć wydatki, jeśli nie chcemy być zmuszeni rosić Oriona o pożyczkę.
Jego brat skrzywił się nieznacznie.
- A co potem?
- Tak jak ostatnio rozmawialiśmy... Będzie trzeba wszystko zwalić na mnie. Znając JEJ potrzeby na niespodziewany rozwód w rodzinie już nas nie stać i nie wpłynęłoby to dobrze na stan matki. A ja i tak jestem czarną owcą w rodzinie... Nie ożeniłem się, pracuję jak zwykły czarodziej... Choć to ostatnie tobie też bym polecał.
- A gdybyś... - zaczął ojciec, ale uznał, że konieczne są jakieś dodatkowe wytłumaczenia. - Oczywiście doceniam wszystko co robisz i zapewne nigdy ci się nie odwdzięczę, ale może mógłbyś sprzedać swój dom. Nie jest ci tak bardzo potrzebny. Nie masz rodziny, nikomu nie będziesz musiał się tłumaczyć...
- I co? Miałbym może wrócić do domu rodziców? A może ty byś chciał? - Alphard Black po raz pierwszy wyglądał na wzburzonego. - Drogi bracie, wyciągam cię z różnych opresji i zdejmuję z twojej głowy wiele przykrych obowiązków, ale już samo mieszkanie blisko ojca i matki zbyt wiele mnie kosztuje. Nie wymagaj ode mnie rzeczy niemożliwych. Na swój dom sam zarabiam, tak więc reperuj budżet rodzinny czym innym. Może w końcu zrobiłbyś coś z Druellą.
- Bellatrix, może w końcu pójdziesz do siebie?!
Właśnie takiej reakcji ojca Bella się obawiała. Akurat wtedy, kiedy robiło się ciekawie. A ojciec, gdy był zdenerwowany, nie znosił sprzeciwu, tak samo jak matka.
Wstała ze wzrokiem miotającym w nich piorunami, wyprostowała się i z bardzo obrażoną miną opuściła salon.

Nastrój:
Kategoria: brak kategorii
tagi:

Mój Profil




Księga Dodaj Bohaterowie

Jesteś czarodziejem, który odwiedził tego bloga.


SZKLANA KULA


Kolejny rozdział Bellatrix pojawi się:

8 LIPCA 2012

Chyba, że zmusicie nas, abyśmy dodały coś wcześniej. Choć nie obiecuję, że zareaguję na takie zaczepki jak nierasowy pegaz.

Wszystkie osoby, które pragną zostać o nim poinformowane zachęcam do wpisywania się do księgi gości lub komentowania poprzednich wpisów.



Rozdziały

1. Sowy
2. Szanowany ród Blacków
3. Feniks i klon
4. Czarne chmury

Sponsorzy








Szablony, avatary...



Polecani

Opowiadania HP
Gilderoy Lockhart
Aurora Sinistra
Rita Skeeter
Syriusz Black
Samanta Lestrange
Orla Black
Monika Dursley
Flavia Labollay
Anastasia Labollay
Laura Sylvanus
Gracia Dumbledore

Ocenialnie
Azkaban Will Eat You
SUM
Oceniam Wyobraźnię
Felix Felicis
Oceniam
Niecodziennie
PWN
Q-Py-Blok
Narcissism
Orto-Nazi
Żar Ocen
Ława Przysięgłych
Kompania Ocenowa
Talking About
Profesjonalne Oceny Blogów
Era Krytyki

Top Listy
Tiara Czarodzieja
Strony o Harrym Potterze
TopLista Syriusza Blacka
Pottersite
RPG i Fantasy
Bastion Fantasy
Magiczne Dziewczyny
Potterowskie FF
Opowiadania Fantasy

Czytelnia
Elfka Mortycja
Narcyza Malfoy
Myśli Severusa
Charlie Dawson
Carrie Eelyop
Amon Carter
Monica Verne



Szata graficzna

Szablon wykonała Emilie na specjalne zamówienie autorki. Materiały zdobyte od pomysłodawczyni grafiki, wykonane za pomocą programu Adobe Photoshop 7. W rolę małej Belli wcieliła się Elle Fanning. Kradzież będzie karana.